ciasteczka Portal Dzień Dobry Brodnica w celu świadczenia usług lepszej jakości wykorzystuje ciasteczka (ang. cookies).
Są one używane w celach reklamowych, statystycznych oraz w celu dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkownika.

Dzień Dobry Brodnica

Wieża Eiffla, Expo i... ludzie w klatkach

wyświetleń: 224706 kwietnia, 22:37 | źródło: Rafał Żurawski

Tydzień temu – 31 marca – minęło 130 lat od otwarcia najbardziej znanej wieży w Europie, wieży Eiffla. Wieża robi na odwiedzających ogromne wrażenie. Turyści, którzy oglądają z jej tarasów widokowych Paryż zachwycają się także nad ładem architektonicznym miasta.

Sama budowla powstała z okazji Światowej Wystawy (EXPO), która odbyła się w Paryżu w 1889 roku. Początkowo już sam projekt budowy wieży był dla mieszkańców stolicy Francji bardzo kontrowersyjny. Mieszkańcy, przyzwyczajeni do tradycyjnego budownictwa nazywali ją „barbarzyńską masą”, latarnią uliczną” albo fabryczną rurą”. Otwarcie wieży w tym konkretnym momencie historycznym miało było jednak bardzo duże znaczenie symboliczne. 1889 rok to setna rocznica rewolucji francuskiej, no i co ważne targi EXPO. Wieża miała ukazać Francję jako nowoczesne państwo, miała być znakiem nowej epoki dla Francji. Tak swą obecność zainaugurowała na Światowej Wystawie wieża Eiffla.  Wstawa, z kolei, miała na celu ukazać nowinki techniczne, dorobek kulturalny i naukowy krajów z całego świata. Wydaje mi się przy tym, że kontrowersje mieszkańców Paryża nie powinna budzić powstała wieża a jedna z ekspozycji targów.

 

W trakcie trwającej  pół roku wystawy prezentowano nowinki techniczne, kuchnię z całego świata, wszystko co ciekawe i oryginalne. Expo zwiedziły 32 miliony osób a wystawców było około 60 tysięcy. Jednym z wystawionych towarów, przedmiotów jak to wtedy określono, była grupa 400 mieszkańców Afryki umieszczona w specjalnie na ten czas przygotowanej murzyńskiej wioski. Ekspozycję nazwano „Negro Vilages”. Wystawa cieszyła się tak dużym powodzeniem, że organizowano ją również później i zawsze tego typu wydarzenia przyciągały rzeszę odbiorców (nie bez znaczenia padło słowo rzesza, ale o tym   później). Nazywano to różnie: etnologiczna ekspozycja, wioska murzynów, ludzkie ciekawostki, wystawa kolonialna. Niejednokrotnie wystawy te miały na celu ukazanie „eksponatów” jako elementu pośredniego pomiędzy małpą a praprzodkami Europejczyków. Godne wielkiej Europy.

 

Nie możemy jednak przez pryzmat tych wystaw patrzeć na wszystkich mieszkańców Starego Kontynentu. Należy uzmysłowić sobie jakie to były czasy. Podróże były bardzo kosztowne, literatura nie opisywała jeszcze całego świata, nie trzeba chyba tłumaczyć, że nie można było włączyć Discovery albo przejrzeć stronki www. Jedynym pewnym sposobem na zobaczenie tego co było na świecie były wystawy, m.in.  Expo. To co tam przedstawione, było dla niektórych jedynym sposobem na poznanie świata.  Niektórych? Raczej całkiem sporej części ludności, bowiem Wystawę Światową w Paryżu odwiedziło niemal 8 % ówczesnej populacji Europy – czyli gdyby to było dzisiaj, to tak jakby targi odwiedzili wszyscy mieszkańcy Polski, a moglibyśmy zabrać ze sobą jeszcze mieszkańców Czech i Grecji. Sposób w jaki przedstawiano „eksponaty” był jednak bardzo ważny. Tak kształtowała się świadomość „lepszych” Europejczyków.

 

Wróćmy do naszej historii. Wystawy etniczne  były na tyle interesujące, że organizowano je w późniejszym czasie w wielu miejscach w Europie. Paryż, Londyn, Berlin, Amsterdam, Hamburg – wszyscy słyszeli o tych ośrodkach, w każdym z tych miejsc organizowano wystawy z „ludzkimi ciekawostkami”. Jednym z  najbardziej znanych „eksponatów” był jednak wystawiany w nowojorskim BronxZoo Pigmej Ota Benga. Wystawiony został w klatce dla małp. Było to 8 września 1906 roku. Tabliczka na klatce miała napis „Brakujące ogniwo”. Wystawienie Ota Bengi w zoo miała na celu ukazanie wyższości białego człowieka nad czarnoskórymi mieszkańcami kolonii. https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/26/Ota_Benga_at_Bronx_Zoo.jpg/220px-Ota_Benga_at_Bronx_Zoo.jpgOrganizatorem wystawy był Amerykanin Madison Grant antropolog amator, zwolennik eugeniki, naczelny rasista ameryki. To on był fundatorem zoo w Nowym Jorku. On tez napisał „The Passing of the Great Race”. Teorie zawarte w tej książce tak przypadły jednemu  małemu człowiekowi w Europie, że po dojściu do władzy rasistowskie treści tam zawarte zaczął wprowadzać w życie. Książkę organizatora wystawy w Bronx Zoo uważał jako swoją biblię i napisał o tym Grantowi. Tym małym człowiekiem był Adolf Hitler. Co ciekawe mimo swojego uwielbienia dla poglądów eugeniki, uwielbienia dla rasistów z USA Hitler zakazał organizacji „Ludzkich Zoo” w Niemczech.

 

Wystawy kolonialne miały jeden wyraźny przekaz. Ukazywały niższe rasy i wywyższały Europejczyków. Wystawy ewidentnie były łamaniem praw człowieka. Można powiedzieć, że propagowały naukowy rasizm. Była to swoista mowa nienawiści drugiej połowy XIX i pierwszej połowy XX wieku. Historię tą można byłoby zakończyć. Jest jeszcze jednak odniesienie do lat po drugiej wojnie światowej. I tak jak opowieść rozpoczęła się od Expo w Paryżu, tak jej kolejny rozdział  zapisała inna wystawa światowa – tym razem było to w roku 1958 w Brukseli. Wystawa miała tytuł „Wioska Kongijska”. Tutaj można byłoby zostać na dłużej i opisać ten rozdział historii lepiej, bowiem wystawa w 1958 roku zorganizowana była w państwie, które odpowiedzialne było za ludobójstwo w Kongo (szacuje się, że Belgowie, z ich królem Leopoldem II, odpowiedzialni byli za śmierć ponad 15 milionów mieszkańców Konga). Kongo odzyskało niepodległość dopiero w 1960 roku – dwa lata po Expo w Brukseli. To w wielkim skrócie.

 

Częścią wspólną powyższego jest na pewno łamanie praw człowieka i Expo. Chciałbym zakończyć ten temat. Spojrzałem jednak w kalendarz i co się okazało? Przyszłoroczne targi odbędą się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA).  Expo odbędzie się w kraju, gdzie blisko 300 tysięcy robotników z Azji pracuje za około 200 dolarów miesięcznie (często zadłużonych u pośredników i pozbawionych paszportów) – tak rodzi się nowoczesne niewolnictwo. Expo będzie w kraju, w którym zakazana jest prostytucja i seks pozamałżeński, są sytuacje, w których ofiary gwałtu same trafiają do więzienia za cudzołóstwo, a w samym Dubaju jest około 36 tysięcy prostytutek (Red Light District w Amsterdamie zatrudnia około 1000 pań – przy Dubaju to klasztor). Wspomnienie chociażby na twitterze o bezprawiu w raju grozi więzieniem albo nawet torturami. Prawdziwe piekło w raju. Sądzę, że gdyby ktoś zaproponowałby ZEA „Ludzkie Zoo” zbudowaliby większe niż wszystkie te, które były wcześniej. Do Expo w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wrócimy jeszcze innym razem.

 

Nie możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że dzisiaj wolni jesteśmy od różnych przejawów nienawiści, ksenofobii. W delikatny sposób pompowani jesteśmy raz z prawej, drugi raz z lewej strony trucizną w niemal homeopatycznej ilości. Europejczycy z przed wieku byli mniej skryci; ich widowiskowe ukazywanie wyższości nad innymi jest dla nas lekcją, z którą powinniśmy się zapoznać i nigdy nie powtarzać. Dzisiaj jednak świat jest jeszcze bardziej skomplikowany i dużo złego przychodzi w zakamuflowanej postaci.  Kończąc na dzisiaj… Nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu i pamiętajmy o szacunku dla każdego człowieka.

 

 

Podziel się z innymi:

Komentarze

Dodaj komentarz